wtorek, 3 stycznia 2023

O czynieniu miłosierdzia i przepowiedniach o końcu świata.

1. Mała refleksja, która naszła mnie dzisiaj, kiedy wracałam z Biedronki. Duch Święty nie patrzy na miejsce i czas. 
............................
Kiedyś pewna niewierząca osoba zarzuciła mi, że mój Bóg dopuszcza do tak wielkiego zła na świecie. Na pewno często Wy także spotykacie się z takim zarzutem.

Dziś pod Biedronką spotkałam mężczyznę bez nóg, który zbierał na protezy. 
Kiedy wracałam uświadomiłam sobie, że Pan Bóg usposobił nas do czynienia dobra, a czasami tak trudno to przychodzi. 
Kiedy czynimy dobro wtedy świat jest o jeden dobry uczynek mniej zły i przybliża się Królestwo niebieskie. Światłość zwycięża ciemność. 
Wystarczy ciepłe słowo i uśmiech, a dobro zwycięży. 
Nie można oskarżać Pana Boga za to, że ludzie nie czynią dobra i jest tyle złego. Pan Jezus dał nam Miłosierdzie, czyli wszystko co jest potrzebne do czynienia dobra. 

Owocem tej refleksji jest postanowienie i zadanie, żeby spróbować codzienne wykonać jeden dobry uczynek, aby razem z Maryją walczyć, aby Królestwo Chrystusa było wszędzie.


2. Kochani nie dajcie się zwieść przepowiedniom, które krążą w internecie.
Pan Bóg jest Miłosierny i chce naszego dobra, a to co zostało napisane i tak się wypełni. 
Trwajcie w ufności Miłosierdziu Boga. Niech spocznie na nas Boże błogosławieństwo.

wtorek, 4 października 2022

Objawienia prywatne a koniec świata.


W dzisiejszych czasach pojawiło się wiele objawień prywatnych i to w różnych częściach świata, co do, których Kościół katolicki jeszcze się nie wypowiedział. 

Pismo Święte mówi: "Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami.  Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach."

A jakie są owoce objawień, które krążą w internecie? W moim odczuciu jedynym ich owocem jest zamęt i lęk, dlatego ja osobiście ich nie czytam, ani nigdzie nie udostępniam. Nie zamierzam też ich czytać dopóki Kościół nie wyrazi swojej opinii na ich temat. 
Dla mnie posłuszeństwo Kościołowi jest najważniejsze, dlatego zanim zacznę żyć jakimiś objawieniami wolę posłuchać się kapłanów i biskupów. 

Może ktoś powie, że kapłani także często się mylą.. Tak, ale to nie wyłącza nas z posłuszeństwa. Ponad to nie chcę żyć w lęku, że np. mam gromadzić zapasy jedzenia, ponieważ będzie wielki głód i ludzie będą umierać na ulicach. 
Wolę zamiast tego poczytać Pismo Święte i słuchać się tradycji Kościoła, oraz nauczania pasterzy. 
Często jest tak, że ochoczo czytamy objawienia, a rzadko czytamy Biblię, w której nie brakuje zresztą proroctw dotyczących końca czasów. 
Dlatego nie zatwierdzam jako administrator grup katolickich na Facebooku, żadnych nie sprawdzonych orędzi, których jedynym owocem jest zamęt. 
Nie chodzi też o to, że nic złego nas nie spotka, ponieważ zgadzam się z tym, że czasy są bardzo trudne, ale lepiej jest zaufać miłosierdziu Pana Jezusa i opatrzności Bożej.

Wielu jest także proroków, którzy mówią o tym, że Pan Jezus niedługo przyjdzie ponownie na ziemię.
Pismo Święte wyraźnie mówi, że tego nie wie nikt, nawet Syn, tylko Bóg Ojciec.
Mamy oczekiwać paruzji, być gotowym w każdej chwili naszego życia, ale Pan Jezus nie chce żebyśmy żyli w strachu.
Po Swoim zmartwychwstaniu powiedział do apostołów: "Pokój wam" i te słowa wypowiada w Piśmie Świętym mnóstwo razy. Świętej siostrze Faustynie nakazuje podpisać obraz słowami: Jezu ufam Tobie, a ojcu Dolindo Ruotolo dyktuje modlitwę: Jezu Ty się tym zajmij.
Dla mnie jest to zachęta do ufności i ciągłego nawrócenia się, kiedy to oczekuję na moment spotkania z Panem Jezusem.

Chcę także przestrzec przed słuchaniem nauczania suspendowanych kapłanów, ale módlmy się w ich intencji, aby potrafili w tak trudnym położeniu okazać posłuszeństwo Kościołowi świętemu. 

Gdyby osoby zakonne nagle wypowiedziały posłuszeństwo przełożonym, to jakie by były tego owoce? Gdyby o. Dolindo Ruotolo i św. o. Pio nie przestrzegali decyzji władz Kościoła, to czy dziś ich świętość byłaby tak ogromna? Oni mimo cierpienia kochali Kościół katolicki. 

Są to sprawy bardzo trudne, potrzeba nam rozwagi i pokoju, który daje nam Jezus Chrystus. 

Niech Pan Bóg nam błogosławi i strzeże przed złem, a Matka Boża osłania płaszczem swej opieki. Pokój Pana Jezusa niech zstąpi do naszych serc. Amen.

niedziela, 3 lipca 2022

Rozproszenia i pokusy na modlitwie.

Jesteśmy słabymi ludźmi i zły duch dobrze o tym wie. Zna także nasze wady, przeszłość, zranienia i dobrze wie jak nam przeszkodzić w modlitwie. Szatan nigdy nie odpuści, ponieważ rozmowa z Bogiem przynosi wielkie korzyści nie tyle w naszym życiu doczesnym, ale każda modlitwa w jakiś sposób przybliża nas do wieczności, gdzie będziemy rozmawiać ze Stwórcą twarzą w twarz.


Najważniejsze jest, aby w tych rozproszeniach i braku skupienia trwać na modlitwie, w żadnym wypadku, nie wolno nam rezygnować, ponieważ wtedy zły duch się bardzo cieszy. Często pojawiają się pokusy, bardzo natrętne.
To jest zupełnie normalne, nawet św. Teresa od Dzieciątka Jezus miała problem ze skupieniem się na modlitwie, również... zasypiała podczas rozmowy z Bogiem.
Jednak święta tym się nie przejmowała, ponieważ jak powiedziała: "Przecież rodzice nie gniewają się kiedy ich dzieci śpią." Prawda, że to stwierdzenie pełne ufności względem niebieskich rodziców?
My także tak postępujmy - nie ulegajmy lękowi, że "Pan Bóg się gniewa, bo nie potrafię się skupić", albo: "znowu zasnęłam na różańcu."
Pan Jezus zna nasze słabości i podstępy złego ducha.

"Kiedy nie potrafimy się modlić sam Duch Święty przychodzi i w nas się modli."Są to słowa z Pisma Świętego i tutaj dam swoje świadectwo.
Za każdym razem kiedy zmęczona po ciężkim dniu zasypiam w czasie modlitwy - śpię i jednocześnie się modlę. Trzymam wtedy w dłoni różaniec i odmawiam Zdrowaś Maryjo, a raczej to Duch Święty modli się we mnie.
Są to moje słabości, których nie ukrywam, ale w tym wszystkim uwielbiam Pana Boga, że nawet na taki kłopot ma rozwiązanie.

Najwięcej przeszkód jest podczas odmawiania różańca świętego. Wtedy właśnie piekło uderza w nas z całą siłą. Najgorsze co możemy wtedy zrobić to z rezygnacją przestać się modlić. Zaprośmy lepiej to tej modlitwy Matkę Bożą, aby modliła się razem z nami.

Na koniec przytoczę słowa Doktora Kościoła katolickiego - jest to św. Bazyli Wielki:
"Gdy więc zasiadasz do stołu, pomódl się. Gdy bierzesz do ręki chleb, złóż Dawcy dziękczynienie. Kiedy swe słabe siły fizyczne wzmacniasz winem, wspomnij na Tego, który dał ci dar przynoszący rozweselenia serca i ulgę w dolegliwościach. Minęła już pora posiłku? Niech jednak nie minie pamięć o hojnym Dawcy. Dziękuj Mu, gdy się ubierasz. Gdy wdziewasz płaszcz, okaż większą miłość Bogu: On bowiem użyczył nam stosownego odzienia na zimę i na lato, dzięki czemu chronimy swoje zdrowie i okrywamy ciało. Okaż wdzięczność Temu, który dał nam słońce, by pomagało nam przy dziennych zajęciach. Bądź wdzięczny Bogu, który darował ogień, by rozjaśniał mrok i służył w innych życiowych potrzebach (…) Będziesz zatem modlił się nieustannie, jeśli nie ograniczysz modlitwy jedynie do słów, ale całym swoim postępowaniem i sposobem myślenia, przylgniesz do Boga, wtedy twoje życie stanie się ciągłą i nieustanną modlitwą."

Prawda, że cudowne słowa? Więc uczyńmy nasze życie modlitwą!


poniedziałek, 4 kwietnia 2022

List do ateistów.


Na początku chcę podkreślić, że każdy człowiek ma prawo do swojej wiary, a ateiści to są często ludzie, którzy szukają prawdy i światła. Tak samo jak człowiek obdarzony łaską wiary, są kochani przez Boga i szukani przez Niego, a także powołani do świętości.

Do ateistów kieruję dziś ten list dlatego proszę o udostępnienie tego postu.

Bracie i siostro, zwracam się tak do Ciebie, ponieważ jesteś dzieckiem Bożym. Zostałeś stworzony z miłości i dla miłości, a Bóg jest samą miłością i dobrocią.
Czasami trudno jest uwierzyć, ponieważ potrzebujemy "dowodów" na istnienie Boga, którego nie widzimy. Tak jest często w życiu kiedy kierujemy się tylko i wyłącznie rozumem, ale sam rozum nie wystarczy, żeby poznać prawdę o sobie, o swoim istnieniu, o istnieniu świata, czy dojściu do światła, które oświeci nasze drogi.

Przyznaj, że nie widzisz powietrza, a wiesz, że istnieje i nim oddychasz. Tak samo człowiek wierzący oddycha Bogiem, chociaż przeważnie Go nie widzi.
Sam fakt bracie i siostro, że dzisiaj otworzyłeś oczy i wciąż żyjesz to dowód na istnienie Boga, który wciąż trzyma Cię przy życiu. Wstałeś rano i być może zobaczyłeś wschód słońca, a ponieważ jest wiosna usłyszałeś śpiew ptaków. Przyznaj, że ktoś musiał przywołać nowy dzień i stworzyć otaczającą nas przyrodę, która sama z siebie nie powstała.

Nawet jeśli świat według naukowców powstał w wyniku tzw. "wielkiego wybuchu" w kosmosie, to musiała istnieć Osoba, która to z mocą uczyniła.

Po każdym dniu przychodzi noc, a po zimie wiosna... Powstałeś z dwóch małych ziarenek, z wielkiej miłości rodziców. Była w tym momencie obecna tam Osoba, która Cię ukształtowała, więc zna Ciebie od poczęcia.
Wiosną ptaki wiją gniazda, z małych jajek wyklują się ich młode. Popatrz na otaczający Cię świat, na gwiazdy i księżyc i pomyśl, że to Pan Bóg stworzył wszystko z miłości do Ciebie.

Przede wszystkim bracie i siostro pamiętaj, że jesteś kochany przez Boga od samego początku, ponieważ On z Ciebie nigdy nie zrezygnuje.
Nie przestawaj szukać prawdy i światła, które oświeci drogi Twego życia.
Jesteś najpiękniejszym dowodem na istnienie Stwórcy, kochanym i wyczekiwanym przez Niego.

Co najważniejsze dla Ciebie Pan Jezus przyszedł na świat, aby umrzeć na Krzyżu i później zmartwychwstać, abyś miał życie w obfitości. Świat, który teraz oglądasz przeminie, ale Twoja dusza ma żyć wiecznie, powrócić do Twego Stwórcy, aby być na zawsze szczęśliwym. Taki jest odwieczny plan Boga. 

Pamiętaj nie jesteś sam - Pan Bóg pozostał pod postacią chleba i wina, aby Cię karmić i dzielić z Tobą wszystkie radości i smutki. Miłość Pana Jezusa jest najbardziej pewną rzeczą na świecie. 

Niech Pan Bóg Cię błogosławi +


niedziela, 26 grudnia 2021

Boże Narodzenie - najważniejsze wydarzenie w dziejach ludzkości.

Boże Narodzenie to niewątpliwie najważniejsze i najbardziej przełomowe wydarzenie w dziejach ludzkości.

Do tego stopnia, że w XXI wieku świat usiłuje wymazać je i zastąpić słowem takim jak np. "zimowe wakacje", byle tylko nie używać terminu: Boże Narodzenie.

Człowiek, który powinien co roku pochylać się nad cudem wcielenia i narodzenia Pana Jezusa zamienił żłóbek betlejemski na ozdoby choinkowe, prezenty, światełka i suto zastawione stoły. Owszem cała tradycja świąteczna i nastrój są ważne, ale Zbawiciel leżący w śmierdzącej stajni jest bardzo niewygodny, nie pasuje do świata, w którym nie ma już często miejsca dla ubogich, chorych, niepełnosprawnych czy bezdomnych.
To właśnie z powodu tych odrzuconych Pan Jezus przyszedł na świat w takich warunkach, po to, aby dzielić z nimi ich los i dodać otuchy.

W tym roku Unia Europejska, która już dawno straciła swoje chrześcijańskie korzenie postanowiła wymazać nazwę: Boże Narodzenie. Widać, że zły duch usiłuje za wszelką cenę zniszczyć oblicze Boga - Człowieka w naszych sercach i wmówić nam, że bez tajemnicy wcielenia, a potem narodzenia się Jezusa człowiek dałby sobie radę. Tak nie jest. Bez przyjścia Zbawiciela na świat nie byłoby późniejszego Zmartwychwstania, które otworzyło nam bramy nieba.

Dzieciątko Jezus wychowało się w rodzinie, aby ją uświęcić i dać za wzór dla nas.
Dlatego zaraz po świętach Bożego Narodzenia Kościół katolicki ma w swoim kalendarzu liturgicznym niedzielę Świętej Rodziny.
Z rodziną także walczy ten świat. Wmawia się nam inny model rodziny niż ten zbudowany z kobiety, mężczyzny i ich dzieci. Ten wypaczony obraz rodziny jest sposobem na walkę złego ducha o dusze ludzkie. W krajach Europy Zachodniej już małe dzieci uczone są tzw. tolerancji dla związków homoseksualnych.
Takie działania niszczą niewinność dziecka, jego prawidłowe dojrzewanie i jego wzrastanie w świętości.
Co roku żłóbek, który także znika już z przestrzeni publicznej ma nam przypominać, że Jezus stał się człowiekiem dla naszego zbawienia.

Kościół katolicki nie bez powodu po świętach Bożego Narodzenia obchodzi wspomnienie św. Szczepana - pierwszego męczennika, oraz święto Niewinnych Młodzianków.
Krew męczenników jest zasiewem wiary i świadectwem dla tych, którzy nie wierzą w Boga. O współczesnych męczennikach świat milczy, ale Pan Jezus zdaje się nam co roku przypominać, że cierpienie jest od samego początku wpisane w nasze życie.
A święci Młodziankowie to obraz mordowanych, nienarodzonych dzieci, które bronić się nie potrafią. To Pan Bóg bierze je w obronę. Kiedy świat milczy Pan woła i te wszystkie symbole oraz wspomnienia w oktawie Świąt Bożego Narodzenia nie są przypadkiem.

Czyż to nie dlatego Unia Europejska tak bardzo walczy ze świętami Bożego Narodzenia, które ukazują nam obraz współczesnego świata?
Syn Boży leżący w żłobie mówi o tym, o czym współczesny świat zapomina i uparcie milczy.
Chwalmy Pana za ten "cud nad cudami," nad którym pochylają się Maryja i św. Józef.


niedziela, 3 października 2021

Przyjęcie Sakramentów przez chorego. Czy nalegać w przypadku odmowy?


Cierpi ktoś wśród was? Niech się modli. Raduje się ktoś? Niech śpiewa. Choruje ktoś wśród was? Niech przywoła starszych kościoła i niech się modlą nad nim, namaszczając go olejem w imię Pana. A modlitwa wiary uzdrowi chorego i Pan go podźwignie. Jeśli zaś popełnił grzechy, będą mu przebaczone.
Jakuba 6, 13-15

Chciałabym poruszyć bardzo ważną sprawę, a mianowicie: obowiązkiem człowieka wierzącego jest dopilnowanie tego, aby bliska mu osoba, która jest umierająca przyjęła ostatnie Sakramenty.

Ważne jest to, że moment pojednania się chorego nie można zostawić na ostatnią chwilę, jest to bardzo duże zaniedbanie. Jesteśmy w pewien sposób odpowiedzialni za to, czy bliska osoba umrze w stanie łaski uświęcającej czy też nie.
Już w czasie choroby, która czasami trwa latami zadbajmy o to, żeby kapłan w każdy pierwszy piątek miesiąca przychodził do tej osoby z Panem Jezusem.
W wielu parafiach w niedzielę chodzą do chorych nadzwyczajni szafarze Komunii Świętej.
Moja ś.p babcia przez cały tydzień czekała z niecierpliwością na przyjście szafarza w niedzielę, a w pierwsze piątki miesiąca przychodził do niej kapłan z potrzebnymi Sakramentami. Dzięki temu, kiedy umierała byłam spokojna o jej dusze.

Istotnym problemem jest odmowa konającego, uparte trwanie w stanie niełaski. Co wtedy robić?
Myślę, że, aby trafić do serca takiego chorego trzeba mówić mu o Miłosierdziu Bożym. Pan Jezus powiedział o tym św. Faustynie.
Trzeba delikatnie nakłaniać chorego i mówić właśnie o dobroci Boga. Straszenie piekłem nie przyniesie nic dobrego, ponieważ tylko miłość burzy najgorsze mury. Miłość, która swój szczyt miała na Krzyżu.
Co więcej sami musimy się modlić w intencji chorego koronką do Bożego Miłosierdzia.
Jednak przede wszystkim - koniecznie należy wezwać kapłana, który będzie wiedział jak trafić do danej osoby i zróbmy to jak już wspomniałam dużo wcześniej, w czasie trwania choroby.

Jestem świadkiem tego jak dużo jest zaniedbań w tej sprawie w moim środowisku, kiedy do starszej osoby latami nie przychodzi kapłan. Przecież sprawa zbawienia jest najważniejsza i chcemy szczęścia, tych, których kochamy.
Dusze ludzkie giną pomimo gorzkiej męki Pana Jezusa. Trzeba uczynić wszystko, żeby osoba nam bliska, często zależna już od nas była gotowa na odejście do domu Ojca.

Ważne: Zapoznaj się z Apostolatem ratunku konającym. Działa w całej Polsce i modli się koronką do Bożego Miłosierdzia w intencji umierających osób.
Warto wysłać do koordynatorki Apostolatu imię osoby konającej, które następnie zostaje wysłane do modlących się osób. Bądźmy apostołami - może trzeba pomóc w ten sposób sąsiadowi, który latami nie był u Spowiedzi Świętej....
Informacje znajdziesz na stronie internetowej:

niedziela, 19 września 2021

Atak na rodzinę i życie - moja odpowiedź.


Dawno nie wypowiadałam się w sprawie aborcji i związków osób tej samej płci, ale ostatnio tyle się dzieje w tym temacie, że muszę zabrać głos.

1. Aborcja
Zawsze twardo stoję w obronie życia od momentu jego poczęcia. Ostatnio poruszyła mnie wypowiedź posłanki lewicy na temat cierpienia zwierząt.
Zgadzam się z tym, że nad stworzeniem nie można się w żaden sposób znęcać, ale podkreślam to, że z woli Bożej mamy "czynić sobie ziemię poddaną."
Wspomniana posłanka strasznie rozczulała się nad niedolą łowionych ryb i hodowanych dla mięsa zwierząt. Ta sama kobieta wraz z całą lewicą walczy o prawa kobiet do aborcji na życzenie.
Tyle tu hipokryzji, że nie sposób milczeć. Ile cierpi dziecko siłą wyrywane z brzucha matki! Życie ludzkie jest nieskończenie bardziej ważne niż życie zwierząt.

W głowie się poprzewracało, mam wrażenie, że wracamy do czasów obozów hitlerowskich, gdzie urodzone dziecko natychmiast było rzucane o ścianę, albo topione w beczce z wodą. Tam też wszystkie wartości były zupełnie odwrócone. Dziś Bruksela walczy o prawo do zabijania nienarodzonych i piętnuje Polskę za to, że prawnie chroni życie poczęte.

Unia Europejska, która kiedyś upadnie z powodu swojego odejścia od chrześcijańskich korzeni, urządza sobie targi niemowląt dla par homoseksualnych. Tu przechodzę do drugiego tematu...

2. Związki partnerskie osób tej samej płci i adopcja dzieci.
Jak już wspomniałam Bruksela urządziła niedawno targi niemowląt dla gejów i lesbijek, którzy mogli wybrać sobie dziecko według własnego upodabania.
Jest to handel człowiekiem w XXI wieku.
Na dodatek model rodziny składający się z kobiety, mężczyzny i ich dzieci jest wypierany, a w jego miejsce Unia Europejska próbuje umieścić związki homoseksualne (jako normę), oraz adopcje dzieci przez osoby tej samej płci.

Zawsze twardo stoję przy tradycyjnym modelu rodziny i byłam już kiedyś nazwana "homofobką" chociaż nią nie jestem.
Jestem też ciemnogrodem i mam wyjść ze średniowiecza. Nie wyjdę nigdy. Wolę swoje średniowiecze, niż ten tak bardzo nowoczesny świat.

Dlatego podkreślam, że rodzinę tworzy kobieta, mężczyzna i ich dzieci, które już od momentu poczęcia mają prawo do życia.
Jest to zapisane w naszej konstytucji i mam nadzieję, że posłowie i posłanki, którzy niegdyś wychodzili na ulicę w jej obronie, wezmą to także dziś pod uwagę w swoich wypowiedziach.

Dziękuję Panu Bogu i Królowej Polski, że mój kraj, jak dotąd skutecznie opiera się tęczowej rewolucji, trwa przy wierze i tradycji naszych ojców.
Nie ustawajmy w modlitwie za Ojczyznę.


piątek, 6 sierpnia 2021

Świadectwo mojej przyjaźni ze sługą Bożym o. Bernardem z Wąbrzeźna.


Szczęść Boże. Przedstawiam Wam napisane przeze mnie świadectwo przyjaźni ze sługą Bożym o. Bernardem z Wąbrzeźna.

Świadectwo pochodzi ze strony na Facebooku, którą prowadzi postulator procesu beatyfikacyjnego sługi Bożego o. Bernarda z Wąbrzeźna.
(Link do strony umieściłam na końcu tego wpisu). 

Oto jego treść:

Króluj nam Chryste!
Ojciec Bernard ciągle fascynuje swoją miłością do ukrzyżowanego Zbawiciela oraz Jego i naszej Matki. Poniżej piękne współczesne świadectwo Jego Apostołki.
Świadectwo przyjaźni ze sługą Bożym o. Bernardem z Wąbrzeźna.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Ze sługą Bożym po raz pierwszy spotkałam się około 10 lat temu. Byłam wtedy bardzo chora, po leczeniu szpitalnym, na dodatek bardzo słabej wiary. Kiedy przechodziłam rehabilitację, całą grupą chorych pojechałam na pielgrzymkę po wielkopolskich sanktuariach. Szczerze mówiąc nawet nie byłam zorientowana, jakie miejsca odwiedzę. W końcu trafiłam do Wąbrzeźna. O słudze Bożym wcześniej nie słyszałam. Pamiętam, że pewien zakonnik oprowadzał nas po klasztorze i opowiadał nam o o. Bernardzie. Zrobiło to na mnie wielkie wrażenie.  Mogłam dotknąć sarkofagu i poprosić o łaski. Dostałam także obrazek sługi Bożego, oraz Matki Bożej Lubińskiej.

Po powrocie do domu nadal mierzyłam się z chorobą i było mi bardzo ciężko w pracy. Pamiętam, że przed pracą prosiłam o. Bernarda o siły, ponieważ mi ich brakowało. Ten obrazek towarzyszył mi już zawsze. Moja droga wiary była kręta, byłam wciąż daleko od Pana Boga. Nawróciłam się po kilku latach. Stawiałam pierwsze kroki w przyjaźni z Panem Jezusem, poznawałam świętych.

O o. Bernardzie z Wąbrzeźna przypomniałam sobie, kiedy wybuchła pandemia. Wtedy jeszcze bardzo się bałam. Zaczęłam znowu modlić się za wstawiennictwem o. Bernarda. Ułożyłam nowennę za wstawiennictwem sługi Bożego, modlitwę o zachowanie od zarażenia się Covid-19 i przestałam się bać, ponieważ poczułam, że nie jestem sama.
Zaczęłam też rozmawiać z o. Bernardem i wczytywać się w Jego biografię. Poczułam, że chcę, aby był bardziej znany i stałam się Jego apostołką. Prowadzę stronę i grupę na Facebooku o słudze Bożym.

Myślę, że ta moja przyjaźń z o. Bernardem zaczęła się tak naprawdę po 10 latach od momentu, kiedy byłam przy Jego grobie, ponieważ jest to święty na nasze czasy.

O. Bernard w historii zasłynął spektakularnymi cudami i łaskami, jak ukazanie się na niebie w świetlistej postaci w czasie epidemii i ocalenie przed nią miasta, więc i teraz może w niezwykły sposób nam pomagać. Mam nadzieję, ze moje starania o to, żeby o. Bernard był bardziej znany przyniosą owoce. Widzę, że dużo osób składa intencję i modli się na grupie i stronie o. Bernarda, nawet nie trzeba ich specjalnie zachęcać. Sługa Boży ma także swój oficjalny profil na Instagramie i Twitterze. 

Pragnę zachęcić tych, którzy czytają to świadectwo do przyjaźni z o. Bernardem, oraz modlitwy za Jego wstawiennictwem.
Prośmy także o rychłą beatyfikację sługi Bożego, ponieważ o. Bernard jest nam bardzo potrzebny.

Autorka świadectwa: Monika Świtalska z Poznania

Link do strony sługi Bożego o. Bernarda z Wąbrzeźna:
 https://www.facebook.com/Bernard.z.Wabrzezna/ 


niedziela, 27 czerwca 2021

Wystarczy dotknąć się płaszcza Pana Jezusa.


Ewangelia z niedzieli 27 czerwca i mój krótki komentarz.


Mk 5, 21-43

Wskrzeszenie córki Jaira

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła». Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał.
A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele wycierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Posłyszała o Jezusie, więc weszła z tyłu między tłum i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: «Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa». Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w swym ciele, że jest uleczona z dolegliwości.
A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: «Kto dotknął mojego płaszcza?» Odpowiedzieli Mu uczniowie: «Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto Mnie dotknął». On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta podeszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, padła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę.
On zaś rzekł do niej: «Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź wolna od swej dolegliwości».
Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: «Nie bój się, wierz tylko!» I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego.
Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: «Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go.
Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: «Dziewczynko, mówię ci, wstań!» Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym się nie dowiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

Oto słowo Pańskie.

W powyższej Ewangelii Pan Jezus przeprawił się na drugi brzeg i zgromadził się wokół Niego wielki tłum. Wydaje się, że to ludzie szukali Pana Jezusa, ale myślę, że przede wszystkim to Chrystus szukał ludzi. Szukał ludzi z wielką wiarą, którzy wiedzą, że Pan ma taką moc, że wystarczy dotknąć się Jego płaszcza, aby zostać uzdrowionym.
W życiu człowieka tak właśnie jest, że szuka Boga i pragnie się Go chwycić, zwłaszcza w trudnych sytuacjach. Trzeba wiedzieć, że także nasz Zbawiciel szuka człowieka. Nie jest tyranem, który chce nas ukarać za grzechy i jeszcze nam dołożyć. Jest natomiast kochającym Ojcem zawsze gotowym nam pomóc.

Często bywamy zawiedzeni, że odpowiedź Pana Boga nie była natychmiastowa, albo nie po naszej myśli. Człowiek pragnie uzdrowienia ciała (i takie Pan nam często daje), Jezus jednak przychodzi ze zdrowiem dla duszy, ponieważ chce nas zbawić. Jego marzeniem jest być z nami w niebie przez całą wieczność. To jest najważniejsze dla kochającego Ojca.

Należy podkreślić, że uzdrowienie ciała jest możliwe dopiero wtedy, kiedy nasza dusza żyje i oddycha Panem Bogiem. Codziennie za wstawiennictwem Matki Bożej, czy jakiegoś świętego dzieją się cuda. Tak, jak w przypadku kobiety z dzisiejszej Ewangelii, za takim uzdrowieniem kryje się wielka wiara.

Chcę tutaj dać świadectwo, tego jak Pan zadziałał w moim życiu. Przez kilka lat modliłam się w intencji mężczyzny i kobiety, którzy byli w związku niesakramentalnym.
Odpowiedź Pana Jezusa bardzo mnie zaskoczyła i na pewno nie była po mojej myśli. Ten mężczyzna zachorował na guza mózgu i po przyjęciu Sakramentów odszedł do Boga. Kobieta po jego śmierci przystąpiła do spowiedzi świętej. Ta cała sytuacja bardzo mnie dotknęła.

Widzimy tutaj jak działa Pan Jezus. Pojąć tego nie potrafimy, ponieważ nie można ogarnąć Boga rozumem. Jedno jest pewne - zawsze odpowiada na nasze modlitwy.

Pan Jezus dostrzegł w Ewangelii z dnia dzisiejszego kobietę, która miała ogromną wiarę. Nam także przychodzi z pomocą i mówi: "Nie bój się, wierz tylko."
A ja czy mam wiarę jak ziarenko gorczycy? Czy wierzę, że Bóg jest moim najlepszym Ojcem, który mnie kocha? A może uważam, że Bóg to taki tyran, który chce mnie ukarać?
Bracie i siostro - jesteśmy dziećmi Bożymi, synami i córkami Wielkiego Króla.
Ufając w obecność Matki Bożej w naszym życiu i w moc Pana Boga nie upadajmy na duchu, bo naprawdę nie jesteśmy sami i bezbronni. Chwała Panu za to wszystko.


piątek, 14 maja 2021

Świadectwo cudu za wstawiennictwem Matki Bożej Licheńskiej.

Cud, o którym chcę pisać wydarzył się wiele lat temu. Byłam wtedy jeszcze nastolatką. Nie wiem dlaczego dopiero teraz postanowiłam o tym opowiedzieć, może dlatego, że dotyczy bardzo bolesnej dla mnie sytuacji.

Jako dorastająca dziewczyna stałam się obiektem plotek ze strony rówieśników. Cierpiałam po cichu, nikomu się nie żaliłam, nie potrafiłam też się obronić. Moje życie stało się piekłem, ponieważ nie mogłam swobodnie mijać się z ludźmi, którzy o mnie plotkowali, byłam obiektem kpin. Jednym słowem zostałam zmieszana z błotem i jeszcze dodatkowo zdeptana jak robak.

Pewnego dnia nie wytrzymałam, i kiedy wróciłam do domu ze szkoły zaczęłam strasznie płakać przed obrazkiem Matki Bożej Licheńskiej. Obrazek ten przywiozła z pielgrzymki moja ś.p babcia, do dziś stoi w moim pokoju. Matka Boża była jedyną osobą, której opowiedziałam o tym, co przeżywam. Płacząc prosiłam Maryję o pomoc.

Następnego dnia zdziwiłam się mocno ponieważ osoby, które mnie oczerniały zamiast śmiać się ze mnie, po prostu grzecznie się ze mną przywitały.
Myślałam, że to przypadek. Mijały kolejne dni, nie słyszałam nic złego na mój temat, zamiast tego osoby te z szacunkiem mówiły "dzień dobry."
W końcu zdałam sobie sprawę, że stał się cud, ponieważ od momentu modlitwy przed wizerunkiem Matki Bożej Licheńskiej plotki zniknęły.

Wybaczyłam tym osobom wyrządzoną krzywdę, ale do dziś noszę w sobie rany.
Chcę zaapelować do wszystkich, którzy czytają to świadectwo, aby nigdy nie dopuszczały się plotkowania o drugim człowieku, ponieważ ten grzech niszczy życie osoby, która jest obmawiana.

Te świadectwo jest nie tylko sposobem na to, aby ostrzec Was przed tym grzechem, ale także jest napisane dla większej czci i chwały Matki Bożej.
Kochana Mamusiu dziękuję za to, co dla mnie zrobiłaś. Dzięki temu nigdy nie dopuszczam się plotek o bliźnim, ponieważ wiem jak to rani.
Chwała Panu i Tobie Matko Boża Licheńska.


Dlaczego nawrócenie bywa procesem? + Moje świadectwo

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Cieszę się, że mogę dzielić się z Wami doświadczeniem wiary. Dziś zapraszam Was do wspól...