Jestem Mateusz mam 31 lat, w 24 roku mojego życia Jezus uwolnił mnie od narkotyków. Zabrał mi całkowicie obsesje zażywania dragów. Po pół roku od kiedy przestałem brać trafiłem do Odnowy w Duchu Świętym na Seminarium Odnowy Wiary gdzie min. uznałem Jezusa za mojego Pana i Zbawiciela. I tak świadomie zacząłem iść drogą wiary.
Był sylwester roku 2019/2020 wraz ze znajomymi ze wspólnoty postanowiliśmy spędzić go razem, uwielbiając Pana i wejść w nowy rok w duchu modlitwy.
Modliliśmy się wstawienniczo nad każdym dziękując oraz prosząc o błogosławieństwo. Podczas modlitwy nade mną zostało wypowiedziane zdanie: „Stawiam przy tobie Świętego Józefa”. Bardzo ucieszyły mnie te słowa i postanowiłem odwzajemnić tą łaskę i wejść w relacje z Nim.
Sprawę priorytetów, a zarazem pragnienie mojego serca poleciłem pod Jego wstawiennictwo, prosiłem o dobrą żonę. Zostałem wysłuchany, lecz musiałem zaczekać. Najpierw musiałem uporządkować swoje życie i przeszłość.
W sierpniu 2020 r. razem z Maćkiem ze wspólnoty pojechaliśmy do Kalisza, aby przyjąć szkaplerz świętego Józefa. Odprawiałem prywatną miesięczną nowennę przed przyjęciem szkaplerza świętego.
Po tamtym czasie zacząłem cieszyć się jeszcze bardziej Jego obecnością w życiu. W grudniu tego samego roku zostałem zaproszony przez św. Józefa na rekolekcje – Lectio Divina o św. Józefie. Dzwoniąc, aby się zapisać pani przez telefon się zaśmiała, że pewnie św. Józef przygotował dla mnie jakiś prezent. Oczekiwałem go.
W czasie trwania rekolekcji była możliwość spowiedzi świętej, chociaż nie musiałem iść, ale czułem przynaglenie żeby tam być. Czekając w kolejce odmawiałem różaniec i czułem, że duchem mam zostać a ciało dosłownie podrywało mi się samo z krzesła.
Gdy się wyspowiadałem, przed rozgrzeszeniem kapłan mnie zapytał czy przyjmuje uwolnienie, które Pan Jezus dla mnie przygotował. Otworzyłem szeroko oczy ze zdziwienia i mówię że ”tak”, wierząc w realną obecność Jezusa w sakramencie pokuty.
Po około dwóch tygodniach zauważyłem zmianę w moim życiu, wcześniej miałem bardzo dużo szarpania wewnętrznego dotyczącego mojego powołania - kapłaństwo czy małżeństwo.
Od tamtego momentu droga kapłaństwa się zamknęła a otworzyła droga w kierunku małżeństwa. Następstwem uwolnienia był wyjazd do Sanktuarium Świętego Józefa w Wadowicach, gdzie zamówiłem mszę świętą o dobrą żonę. Termin na który została wpisana msza święta była to pierwsza środa lutego 2021r. Pierwsza środa miesiąca jest poświęcona Przeczystemu Sercu Świętego Józefa. Będąc na mszy, miałem przekonanie, że św. Józef przejmuje stery nad tą intencją.
Od momentu gdy założyłem szkaplerz św. Józefa zacząłem odczuwać w sercu ogień, gdy pytałem Pana co się dzieje dostawałem wewnętrzne przekonanie, że jest to ogień oczyszczenia. Wypraszał mi św. Józef łaski do wewnętrzej przemiany, uzdrowienia przeszłości.
Pan Bóg uzdrawiał mnie we wspólnocie do której należałem. Również przez trzy lata chodziłem na terapię, aby przepracować swoje dzieciństwo oraz okres uzależnienia. Był to bardzo ciężki czas, ale błogosławiony.
Późną jesienią 2021 r. siedziałem w Kaplicy św. s. Faustyny w Łagiewnikach.
Wtedy miałem ciężki czas, wydawało się, że wszystko mi się sypie. Mówię do Jezusa:
"Nikogo mi nie dajesz aby się modlił za mnie" z głową spuszczoną w dół wyrzucam pretensje. Po chwili podnoszę głowę spoglądam w prawo, siedzi młody kapłan i mam silne przynaglenie, aby go poprosić o modlitwę. Oczywiście pojawia się we mnie lęk i sprzeciw, podejmuję decyzję nie dyskutować z tymi mocnymi myślami. I tak zrobiłem - przysunąłem się do niego, poprosiłem o modlitwę. Gdy się zaczął modlić, czułem, że jest lepiej i w głowię zaczynają mi się pojawiać rodzaje duchów, które mają dostęp do mojego życia. Zapisałem sobie je, ale notatka w telefonie się usunęła.
Po wyjściu z kaplicy przed wyjazdem do domu zadzwoniłem do znajomego, aby podzielić się tym co się stało. Powiedział mi, że to co przychodzi mu na myśl to modlitwa 5 Kluczy Neal Lozana.
Po skończonej rozmowie, zacząłem wracać do domu. Zajechałem jeszcze na adoracje do swojej parafii. Zgasiłem samochód odpaliłem fb, pierwszy post który mi się pojawił to rekolekcje 5 kluczy w Rzeszowie na Taborze.
Oddałem Panu tą drogę i wszedłem w nią. Rekolekcje były za ponad miesiąc, podczas przygotowania do rekolekcji trzeba było przeczytać książkę "Modlitwa uwolnienia cz.1" i notować co Duch Święty będzie przez nią mówił.
Podczas przygotowania do rekolekcji miałem sen: śnił mi się znajomy od którego brałem narkotyki. We śnie pierwsza scena była taka, że trzymałem go za nogi i zanurzałem trzy razy w stągwii z wodą (na znak oczyszczenia).
Drugi obraz, że chwytam go za koszulkę na wysokości klatki piersiowej, podnoszę w górę (obraz przypominający Pana Jezusa na Krzyżu) w tym momencie zacząłem bardzo płakać, upadłem i czułem we śnie, że jest mi coś zabierane. Po wybudzeniu czułem pokój i zdjęty ciężar z klatki piersiowej.
Kilka dni po tym śnie jestem w galerii handlowej w Nowym Sączu, mam myśl - idź tędy, więc myślę ok.
Idę i na łuku spotykam właśnie Adriana, znajomego ze snu. Chciałem go przeprosić ponieważ byłem kiedyś wobec niego nie uczciwy więc to zrobiłem, on mówi, że wszystko jest w porządku i dodaje: „czuj się uzdrowiony”. Zamurowało mnie.
Rekolekcje przeżyłem na Taborze dobrze, na pewno świadomie wszedłem w drogę 5 kluczy, nazywania, rozeznawania i przede wszystkim wyrzekania się zła, któremu otworzyłem sam drzwi do mojego życia. Rekolekcje przyniosły błogosławione owoce w moim życiu.
Zasada była taka, że trzeba przejść czas rekolekcji 5 kluczy w grupie na Taborze, aby później móc się zapisać na modlitwę uwolnienia indywidualną.
Przed modlitwą indywidualną skończyłem terapię więc widziałem to co się dzieję u mnie w życiu, pewne rzeczy są za mną przerobiłem je i teraz oddam to na modlitwie uwolnienia.
Zacznę nowy etap w moim życiu.
9.12.2022 r. po wcześniejszym przygotowaniu wróciłem do Rzeszowa, ale już na modlitwę uwolnienia indywidualną. Z tej modlitwy pamiętam najbardziej słowa wypowiedziane przez kapłana (miałem również obraz podczas modlitwy: była ciemność a na środku stał Krzyż Święty, który blaskiem swoim rozjaśniał ciemność) „stawiam Krzyż Święty na drodze, której komunikowały się demony z wcześniejszych pokoleń”.
Jezus zamknął drogę temu, co się za mną ciągło.
Po modlitwie przyszło natchnienie, aby napisać list do Świętego Józefa. Prosiłem w nim, aby pomógł mi poznać dziewczynę, tą którą Pan dla mnie przeznaczył na przyszłą żonę, oraz żebym mógł się rozwinąć zawodowo – jestem kucharzem.
Nie pamiętam ile czasu to trwało, ale w niedługim czasie w mojej skrzynce na listy znajduję wrzucone czasopismo "Szef to Ja" z wizerunkiem kucharza. Wiedziałem, że to potwierdzenie od Świętego Józefa. Do tej pory nie znalazłem osoby, która by mi powiedziała ze to ona wrzuciła tą gazetę do skrzynki.
Co do przyszłej żony, przychodziły mi myśli, że musze zacząć coś robić, oprócz się modlić. Więc poszukałem odpowiedni internetowy katolicki portal „zapisani sobie” . Zarejestrowałem się i napisała do mnie jako pierwsza Ala, ale żeby jej móc odpisać musiałem uaktywnić konto, po prostu zapłacić. Kilka dni mi zeszło, zapłaciłem i odpisałem jej.
Zaczeliśmy na początku pisać z sobą, później dużo rozmawiać. Podczas rozmów okazało się, że Alicja miała usuwać konto, ale jeszcze czekała z nadzieją, że pozna kogoś wartościowego.
A ja znów nie mogłem się wyzbierać, aby je założyć. Pod koniec stycznia 2023 r. pierwszy raz się spotkaliśmy (wcześniej się minęliśmy w jednej restauracji, ona była na praktykach, a ja na stażu).
Oświadczyłem się jej 19 czerwca. Pytałem Pana gdzie to ma być pokazał mi zamek w okolicach Sącza, później się okazało, że to parafia św. Jozefa.
Byliśmy w kinie z Alą na filmie o św. Józefie, pojawiło się w nas pragnienie, aby wziąć ślub w Kaliszu, ale wiedzieliśmy, że w naszym przypadku jest to nie możliwe.
W pewną niedziele wracając od przyszłych teściów zajechaliśmy do jej kościoła parafialne go, który powinien być zamknięty, nawet na to liczyliśmy. Niespodziewanie, naprzeciw nam wyszedł ksiądz proboszcz i zaproponował, że otworzy Kościół, aby Alicja mi go pokazała.
Bardzo się ucieszyłem. Wchodzimy do kościoła pod wezwaniem Imienia Maryi z lewej strony ołtarz boczny Miłosierdzia Bożego, relikwie św .s. Faustyny i św. Jana Pawła II, w głównym ołtarzu obraz Matki Bożej Częstochowskiej, a za to z prawej strony ołtarz Świętej Rodziny Kaliskiej.
Byłem bardzo wzruszony, aż niedowierzałem.
31 grudnia 2023 r. pobraliśmy się w święto Świętej Rodziny w tym pięknym kościele.
Jeśli chodzi o pracę to w maju 2023 r. zatrudniłem się na skoka jako kucharz w 5* Hotelu w okolicach Sącza, we wrześniu przyjąłem się na stałe.
Liczba 19 kojarzy mi się ze św. Józefem, więc gdy dostałem szafkę w szatni o tym numerze, wiedziałem, że stoi za tym Święty Józef.
Było mi bardzo ciężko - wcześniej pracowałem w małej gastronomii.
Im było ciężej, tym bardziej odczuwałem obecność Jezusa, który mnie umacniał. Zostałem wrzucony na głęboką wodę i bardzo szlifowany, miałem wrażenie, że wiedza jest mi wtłaczana do głowy.
Na jesień 2024 r. będąc w pracy przyszła mi myśl - zadzwoń do Łagiewnik i poproś o modlitwę o światło Ducha Świętego dla tego Hotelu, nie rozumiałem dokładnie, ale tak zrobiłem, zamówiłem nowennę czwartkową. W następnym tygodniu w środę (była to pierwsza środa miesiąca) zostałem poproszony do szefa kuchni na rozmowę i zaproponował mi abym został jego zastępcą. Przyjąłem propozycję, miałem objąć stanowisko gdy wrócę z tacierzyńskiego.
Moja ukochana żona była wówczas w ciąży, urodziła śliczną córeczkę Olę 04.12.2024 r. (oczywiście była to 1 Środa miesiąca) o godzinie 15:15 w godzinę Miłosierdzia. Umowę miałem podpisać na koniec stycznia, ale podpisałem ją na początku lutego, w pierwsza środę miesiąca. Święty Józef to co zaczął to dokończył.
Zgodnie z obietnicą złożoną św. Józefowi, że jeśli pomoże mi poznać żonę, to dziecku na pierwsze lub drugie imię damy Józef lub Józefa - więc nasza Olusia na drugie imię dostała Józefa na cześć wielkiego patriarchy.
Świadectwo napisałem w podziękowaniu Świętemu Józefowi za wielkie rzeczy, które mi wyprosił, a teraz nadal wstawia się za moją rodziną.
Chciałbym dodać jeszcze, że głównie Pan Jezus uwalniał i uzdrawiał mnie w sakramentach świętych, szczególnie w sakramencie pokuty oraz eucharystii. Wszystko to się działo przez ręcę kapłanów. Również w modlitwie uwolnienia Jezus posługiwał się kapłanami. Proszę o krótką modlitwę za kapłanów, których spotkałem i jeszcze spotkam na swojej drodze z Panem.