niedziela, 28 kwietnia 2019

Aborcja - współczesny Holokaust



"Prokuratura stwierdziła, że nieudzielenie pomocy konającemu dziecku, nie jest przestępstwem. Krótko mówiąc: 3 lata temu nie udała się aborcja w szpitalu Świętej Rodziny w Warszawie, bo dziecko przeżyło próbę zabójstwa. Odłożono je, ono umierało jakiś czas, pewnie walczyło o każdy oddech, bo jego płuca potrzebowałyby jeszcze kilkunastu tygodni by dojrzeć, nikt mu nie pomógł - i to jest w porządku. Według prokuratury nie złamano prawa, wszystko OK, nie ma sprawy. Małe dziecko umierało pozostawione same sobie w miejscu gdzie LECZY się ludzi - i nie ma w tym nic nielegalnego. Tak będzie dopóki nie zmienimy prawa i nie wprowadzimy zakazu aborcji eugenicznej".

Tą informację niedawno znalazłam na Facebooku. Do czego zmierza ten nędzny świat, kiedy bezbronne maleństwo umiera w mękach i nie udziela mu się pomocy? Niektórzy twierdzą, że człowiek jest człowiekiem, dopiero po wyjściu z łona matki. Czym jest wcześniej? Czy jest to wielbłąd, słoń, a może pies? Dorosły człowiek - lekarz nie ratuje życia tego maleństwa, zostawia je na śmierć.... Gdzie jego etyka lekarska, złożona przysięga, że będzie ratował człowieka do samego końca, gdzie jego sumienie? To my musimy być głosem tych, którzy mówić nie potrafią, nie mogą się obronić!

Druga sprawa - niedawno bardzo głośny był temat dzików i ich planowany odstrzał. Jak bardzo rozczulano się wtedy nad ciężarnymi samicami dzika! Środowiska lewicowe i zwolennicy aborcji doszli to szczytów hipokryzji i obłudy. Jak można porównać życie zwierzęcia, do życia człowieka! Nie można w żadnej mierze! To Ci, którzy tak głośno domagali się aborcji na życzenie, byli obrońcami warchlaków....
Wydaje mi się, że takie pomieszanie wartości, miało już kiedyś miejsce. Nawet jestem pewna, że było to w czasie II wojny światowej, kiedy to robiono "coś z niczego" - czyli mydło z człowieka. To czasy Holokaustu, kiedy mordowano Żydów, a hitlerowcy urządzali sobie zabawę w "strzelanie do kaczek", bo tak nazywano zabijanie Żydów. Wreszcie przypomina mi to czasy obozów zagłady, gdzie nowonarodzonymi dziećmi rzucano z całej siły o ścianę, lub topiono je w beczce wody...

W Holandii dzieci z zespołem Downa już się nie rodzą, w Polsce dozwolone jest zabijanie dzieci z wadami genetycznymi. Moim zdaniem w świecie, w którym panuje kult ciała, nie ma miejsca dla chorych. Jak bardzo nie pasują do tego obrazka. Wszędzie na okładkach gazet widać tylko piękne kobiety, przystojnych mężczyzn. Dzieci z zespołem Downa, upośledzone nie odpowiadają temu światu, nie pasują.... Mało kto wie, ile radości mogą one dać rodzicom. Ten świat jest taki ślepy!
Bądźmy ustami tych, którzy mówić nie potrafią i rękami tych, którzy nie mogą się obronić.
Maryjo mówiąca "Fiat" niech mi się stanie - daj odwagę każdemu człowiekowi, przyjmować życie, nawet jeśli przyjęcie go, może wydawać się za trudne. Bądź z rodzicami dzieci, które urodziły się ciężko chore.
Drogi czytelniku dziękuję za to, że zaglądasz na mojego bloga.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Moje świadectwo nawrócenia.



Szczęść Boże.
Prowadzę blogi katolickie już od dłuższego czasu, ale ten temat jest szczególny dla mnie, będzie dotyczył pytania, które często sobie zadajemy: "czy Bóg mi wybaczy"?
Nawiązując do tego tematu, w części drugiej, dam swoje  świadectwo nawrócenia, które miało miejsce - 14 lat temu.

Część 1. "Czy Bóg mi wybaczy"?
Dziś jest święto Miłosierdzia Bożego, Pan Jezus chce nas zanurzyć w morzu Miłosierdzia. Nie ma takiego grzechu, którego Bóg nie wybaczy. Jest tylko jeden warunek - żal za grzechy i postanowienie poprawy.
Często jest tak, że źle rozumiemy Miłosierdzie Boże i spychamy je w dwie skrajności:
- "Nie pójdę do Spowiedzi Świętej, ponieważ Bóg mi i tak nie wybaczy."
- "Co mi tam, zgrzeszę, ale Bóg jest Miłosierny, pójdę do Sakramentu Spowiedzi Świętej i mi wybaczy."
Szatan często w ten sposób trzyma nas i to bardzo mocno.
Bóg wybaczy jeśli żałujemy, ale nie można popełniać grzechu rozmyślnie - bo Pan Bóg to jest taka "dobra bozinka" i tak dostanę rozgrzeszenie.
Musimy unikać grzechu, a jeśli w swojej ludzkiej słabości upadniemy, zaufajmy Bożemu Miłosierdziu i nie obawiajmy się wyznać naszych grzechów w Sakramencie Pokuty i Pojednania.

Część 2. "Świadectwo mojego nawrócenia".
Moje życie jest przestrogą przed byciem "letnim katolikiem".
Od najmłodszych lat chodziłam z mamą do Kościoła, moja rodzina była nie pełna, ale wierząca. Moja ś. p ukochana babcia, nauczyła mnie odmawiać "pacierz" - kilka modlitw, które od dziecka mówiłam rano i wieczorem.
Tylko z biegiem czasu moja modlitwa była wciąż tylko pacierzem, nic się nie zmieniała.
Jako dorosła dziewczyna pogubiłam się w wierze i stałam się "letnią katoliczką". Chodziłam do Kościoła w niedzielę i odmawiałam "paciorek."
To nie przeszkadzało mi z drugiej strony grzeszyć i to ciężko.
W końcu z powodu ciężkich przeżyć wpadłam w chorobę, a moje grzechy przyczyniły się do tego.
Cierpienie zaczęło mnie na nowo przybliżać do Boga. Czułam jednak, że sama nie wiem czego chcę - być gorąca w wierze, czy raczej rzucić wszystko...?
Byłam jednocześnie nieszczęśliwa i samotna.
Pewnej niedzieli po Mszy świętej usiadłam w swoim pokoju, bo czułam, że coś się stanie. Nagle spadło na mnie światło. Pan Bóg zadał mi dwa pytania, na które odpowiedziałam: "Tak". Spojrzałam na obraz Jezusa, po raz pierwszy tak bardzo zakochana i wszyscy w moim otoczeniu, widzieli, że to zakochanie, ale nie podejrzewali kim jest mój Oblubieniec.
Pan Jezus zdjął z moich oczu także "łuski" i nagle zobaczyłam prawdziwe intencje otaczających mnie osób. Jak bardzo byłam ślepa!
Później przyszedł czas na Spowiedź z całego życia i kolejne lata walki o wierność Bogu, bo zły nie chciał odpuścić.
Pojednałam się także z bliskimi. Wciąż szukałam swojego miejsca w Kościele.
25 lutego 2018 roku zostałam niewolnicą Matki Bożej, według świętego Ludwika Marii Grignon de Montfort.
Od marca do maja, tego samego roku przeszłam przez Seminarium Odnowy w Duchu Świętym, które było moim "drugim nawróceniem".
Dziś jestem spełniona w życiu i bardzo szczęśliwa.
Zakochanie tylko przekształciło się w miłość. Nie boję się Sakramentu Spowiedzi Świętej, ponieważ wiem, że jestem grzesznicą i potrzebuje ciągle nawrócenia.
Drogi bracie i siostro nie lękaj się, nawet kiedy jesteś w bagnie grzechu - Bóg z Ciebie nie zrezygnował, Bóg Cię kocha.
To moje świadectwo jest przestrogą, aby nigdy nie być letnim w wierze.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Chwała Panu w Trójcy Świętej i drogiej Mateńce.


środa, 27 lutego 2019

Manipulacja w mediach, a działanie złego ducha.



Szczęść Boże.
Do napisania tego postu skłoniły mnie ostatnie, negatywne komentarze na temat Papieża Franciszka.
1. Ludzie często padają ofiarom manipulacji w internecie i telewizji, a nawet o tym nie wiedzą.
Każdy film i zdjęcie można zmanipulować, tylko wiele osób daje się na to nabrać.
2. Uważajmy na to czym karmimy nasze oczy i uszy, ponieważ później okazuje się, że Papież Franciszek wychodzi na antychrysta.
3. Ludzie nie bądźmy naiwni! Popatrzmy na telewizję Trwam i Radio Maryja - tam nie ma złego słowa o Ojcu Świętym. Mądrze wybierajmy telewizję czy stronę w internecie, ponieważ przez taki błąd stajemy się ofiarą sprytnego działania złego ducha, mało tego stajemy się sługami nie prawdziwego Boga, ale sługami szatana - kiedy opluwamy Piotra naszych czasów.
4. Jesteśmy tylko ludźmi - czy możemy kwestionować wolę i wybór Pana Boga? Naszym zadaniem jest pokorna modlitwa za głowę Kościoła katolickiego. Nie ustawajmy w modlitwie - także o dary Ducha Świętego dla Franciszka. 

Kochani. Nie stańmy się ofiarami manipulacji.
Niech Bóg Wam błogosławi!

poniedziałek, 11 lutego 2019

Fragmenty konferencji ks. Dominika Chmielewskiego o cierpieniu.


11.02 przypada światowy dzień chorego. Jest to także mój dzień i wielu z moich czytelników.
Z tej okazji zamieszczam drugą część konferencji ks. Dominika Chmielewskiego, właśnie na temat cierpienia.

1. Bojąc się cierpienia, ale chcąc być wiarygodnym świadkiem Fatimy – pojechałem do Fatimy na takie prywatne rekolekcje. Wziąłem ze sobą życiorys Hiacynty. Czytałem i muszę powiedzieć, że byłem porażony heroicznością tej dziewczynki. Heroicznością przyjmowania cierpienia za zbawienie grzeszników. Co jest najciekawsze w tym wszystkim to to, że Matka Boża nie poprosiła dzieci fatimskich, żeby cierpiały za swoje własne grzechy. I to jest jedna z ciekawych charakterystyk cierpienia danego od Boga, że ono nie jest do końca za twoje własne grzechy. Bóg kiedy daje cierpienie, to chce rozszerzyć łaskę z tego cierpienia na cały świat.

2. Kiedy na przykład dostajesz cierpienie od twojego męża, który ciebie nie rozumie, który śmieje się z twojej wiary, twojego modlenia, chodzenia do kościoła, na wspólnotę, który ma wszystko gdzieś co związane z Panem Bogiem... i modlisz się za tego męża i trwa to już może długi czas... Jeśli to jest cierpienie dane od Pana Boga to wpierw zakwitną w tobie owoce Ducha Świętego: pokój, radość, pokora, łagodność, opanowanie, cierpliwość.

3. Czasami jest tak, że jest to cierpienie dane od Boga, ale przez to, że będziesz się buntować cały czas, będzie do tego cierpienia miał dostęp demon, aby wzbudzić w tobie bunt przeciwko Bogu: „Tak długo się modlę. Boże, dlaczego mój mąż się nie nawraca? Ofiaruję tyle Mszy św. za niego, tyle postów, pielgrzymek i nic”. Ale jak zajrzysz na dno twojego serca, to zobaczysz, że masz bunt przeciwko temu, że Bóg nie wysłuchuje twojej modlitwy. Masz bunt przeciwko temu, że twój mąż tak się zachowuje. I do tego buntu podczepi się demon, aby zabrać ci i ukraść łaskę, która przeznaczona jest twojemu mężowi.

4. Mamy wybór kiedy przychodzi cierpienie – albo poddać mu się i pozwolić, żeby Jezus zwyciężał teraz we mnie, albo nosić w sobie bunt przeciwko temu i mieć ciągle pretensje, żal, że Bóg nie wysłuchuje moich modlitw, że już dawno powinien, że tyle lat już modlę się o to i nic.

Żono kochana, czy rozumiesz, że twoja modlitwa jest zbierana przez aniołów i wylewana na wszystkich mężczyzn, za których nikt się nie modli? Kiedy staniesz przed Bogiem to nie tylko, że zobaczysz twojego męża, który będzie Go uwielbiał w raju, ale zobaczysz wielu innych mężów, którzy byli przeklinani przez swoje żony, którzy byli ludźmi tak odrażającymi, że nikt się za nich nie modlił, tylko ich przeklinał a twoja modlitwa, tyle lat trwająca za twojego męża była zbierana przez aniołów i rozdawana dla tych i za tych, za których nikt się nie modlił.

5. To nam chce powiedzieć Fatima: że ta modlitwa nie jest tylko za ciebie. Pokuta, którą czynisz nie jest tylko za twoje grzechy. Cierpienie, które przyjmujesz nie jest tylko dla ciebie jako wynagradzanie, zadośćuczynienie za twoje własne grzechy. Fatima mówi o tym, że Bóg wybiera garstkę ludzi zakochanych w Nim, którzy są gotowi przyjąć łaskę, na którą wszyscy inni nie są gotowi. Bo dzisiaj mówi się w kręgach charyzmatycznych, różnych ruchach, wspólnotach: „Pan zwyciężył wszystko. I w związku z tym nie masz prawa cierpieć, nie musisz znosić jakiejś choroby, nie musisz żyć w niedostatku, bo Pan wyprosił ci bogactwo, pomyślność we wszystkim. Ma ci się wszystko udać, masz mieć cudowną pracę, wspaniałą żonę, męża, dzieci, zero chorób!” To nie jest Ewangelia Jezusa Chrystusa. Garstka ludzi jest gotowa na to, aby zaprosić Boga do wnętrza swojego cierpienia i zobaczyć zwycięstwa nie tylko w tym cierpieniu, na które się zgodzili, oni są w raju....

Drogi czytelniku. Dziękuję, że zaglądasz na mojego bloga. 
Ja ze swojej strony pragnę Ci powiedzieć, że cierpienia są częścią naszego życia, i dopóki ich nie przyjmiemy, dopóty nie będziemy żyć pełnią naszego życia. Jakże być spełnionym, jeśli część naszego istnienia - cierpienie, jest przez nas odrzucane? Jest to niemożliwe. Sama na codzień zmagam się z chorobą. Akceptacja tego, że jestem słaba i czasem nie mam sił, nauczyła mnie, że muszę polegać jedynie na Jezusie, że da mi siłę, bo jestem słabym człowiekiem, a Pan Jezus może wszystko.
Nauczyło mnie to ufności, że Pan Bóg da mi dzisiaj siłę do pracy.
Nigdy się na Nim nie zawiodłam.

Matko Boża z Lourdes - módl się za nami!
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

niedziela, 9 grudnia 2018

Znacznie cierpienia w naszym codziennym życiu.


Szczęść Boże. Zdecydowałam się podjąć temat cierpienia, chociaż jest bardzo trudny, ale jednocześnie jest to problem, który odpycha niektórych ludzi od wiary w Boga.
Bo jakże to możliwe, że Bóg jest tak dobry, a jest tyle cierpienia na świecie?
Zacznę od fragmentu Pisma Świętego, na temat niesienia Krzyża.

Z Ewangelii według św. Marka 8( 34-38).

Warunki naśladowania Jezusa
Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje!
Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.
Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić?
Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę?
Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi.

Oto słowo Boże.

Pojęcie cierpienia sięga czasów Adama i Ewy, naszych prarodziców, którzy zostali stworzeni przez Pana Boga, na Jego obraz i podobieństwo.
Co to oznacza? Nie chodzi tu tylko o podobieństwo zewnętrzne, ale przede wszystkim, o to, że człowiek został obdarzony życiem nieśmiertelnym, postawiony w pięknym raju, otoczony miłością Boga, zdrowy "jak ryba", silny i piękny. Jednym słowem człowiek, który żył w przyjaźni ze Stwórcą, był bardzo szczęśliwy, nie chorował, pewnie nie miał też powodu do płaczu.
Skąd więc, wzięło się cierpienie?
Adam i Ewa, odwrócili się od Boga, jak wiemy zerwali owoc z drzewa "poznania dobra i zła".
Do tej pory znali tylko dobro, od tej chwili wszystko się zmieniło.
Czym skończyło się dla ludzi poznanie grzechu, zdradzenie Stwórcy Świata?
Od momentu, kiedy zerwano owoc z drzewa zakazanego człowiek zakosztował cierpienia, bólu, łez, zaczął chorować. Wygnany z raju poczuł co znaczy ciężko pracować, kobieta doświadczyła bólów porodowych.
Pan Bóg stworzył nas do szczęścia i chwały, jednak grzech wszystko zniszczył.
Cierpienie jest konsekwencją grzechu, złamania przykazań. Zakazany owoc dobrze smakuje, ale kończy się śmiercią.
Tak więc, przez całe pokolenia ludzie zmagają się z konsekwencjami grzechu pierworodnego.
Często jednak zrzucamy na Pana Boga całą winę, za nasze cierpienia, tracimy wiarę i obrażamy się na Zbawiciela.
"Dlaczego cierpię, przecież Bóg jest miłością"?
"Bóg Cię nie kocha" - odpowiada zacieszony szatan.
Wystarczy tylko wdać się w dyskusję ze złym duchem i uwierzyć, że Pan Bóg jest zły.
Jednak to nie On morduje, Bóg nie kradnie, nie kłamie, nie oszukuje... Tylko robi to człowiek, pod wpływem podszeptów złego i nieszczęście gotowe.
Bóg na początku naszego istnienia, dał nam wolną wolę i nigdy jej nam nie odebrał. Nigdy nas do niczego nie zmuszał.
Jesteśmy wolni, musimy dobrze tą wolność wykorzystać, siejąc samo dobro.
Tego chce Pan Jezus.
Tak Bóg umiłował świat, że zesłał Jezusa, aby nas zbawił i odkupił nasze winy.
Wziął wszystko na swoje barki i zaniósł na Golgotę: choroby, cierpienia, lęki, ciemności, bóle, łzy, nawet nasze grzechy.. mało?
Od momentu, kiedy Jezus zmartwychwstał, niebo i jego szczęście stoi dla nas otworem.
Na dodatek jest to, wieczne radowanie się, co wcześniej przez grzech pierworodny zniweczył człowiek.
Teraz mamy szansę na chwałę w raju.
Jest tylko jeden warunek: trzeba nieść swój Krzyż, często przez całe życie, jednak nie traćmy wiary - Jezus sam przez to przeszedł. Chciał podzielić z nami nasze cierpienia.
Zbawił nas, bo nas kocha. Nigdy nie pozwólmy, żeby myśleć o Bogu, z tej perspektywy, że zsyła na człowieka same cierpienia. Nie! On umarł za nas, na Krzyżu, żebyśmy mogli być szczęśliwi.
Amen. Bóg jest miłością.


Drogi bracie i siostro Bóg nas kocha,
chociaż cierpimy.
Uwierz w to. Jesteśmy Jego ukochanymi dziećmi. Co człowiek "narozrabiał" w raju  przez grzech - Jezus naprawił, przez Krzyż, ponieważ nas kocha.
Słowem od tej chwili cierpienie nabrało sensu. Uczestniczymy w zbawianiu świata, dzielimy Krzyż z Chrystusem, pomagamy mu ten świat zmieniać. Wystarczy powiedzieć swoje "Fiat" - niech się stanie. Amen. "Fiat" Panie Jezu.

Zachęcam Was do obserwacji mojego bloga i dyskusji, w komentarzach na poruszony temat.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Zdjęcie: bł. Chiara Luce Badano 


sobota, 6 października 2018

Godzina Święta, Jezus w Ogrójcu.

Szczęść Boże. Dzisiejsze rozważanie, będzie na temat "godziny świętej" i o tym, czym właściwie jest owa godzina, że aż tak wiele osób, zamiast pójść spać w czwartek po pracy, woli mimo zmęczenia, towarzyszyć Mistrzowi, odpowiadając na
Jego prośbę: "czuwajcie ze Mną."
Nie raz na siłę otwieramy znużone oczy, ale jesteśmy. Dlaczego?
Zapraszam do przeczytania tej krótkiej refleksji. Zacznę od fragmentu z Pisma Świętego.

Ewangelia wg św. Łukasza 22(39-46).

Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną: towarzyszyli Mu także uczniowie. Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. A sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się tymi słowami: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie! Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i  umacniał Go. Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię. Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. Rzekł do nich: Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie.
Oto Słowo Boże.

Trwając w czwartki między godziną 23.00 a północą, staramy się odpowiedzieć na wezwanie Umiłowanego, abyśmy z Nim czuwali. Jest to miłosne przebywanie, nasze staranie o to, żeby tym razem, Pan Jezus nie był sam, podczas konania w Ogrójcu. 
Oto jestem Panie, aby otrzeć z Twojego Oblicza, krople krwawego potu, które sączą się na ziemię. Nie może Mistrzu ta Krew, tak po prostu pozostać zmieszana z ziemią. Pozwól, że wpierw oczyszczę Twoją twarz, a potem zbiorę ten drogocenny napój i na zawsze zachowam go jak największy skarb.
Umiłowany! Już nie jesteś sam. W tej godzinie konania w Ogrójcu, masz mnie i każdego z osobna przed Swoimi oczami.
Nie tylko nasze twarze, ale także nasze grzechy. Pozwól, że tym czuwaniem Ci wynagrodzę, chociaż zamykają się ze zmęczenia moje oczy!
Jezus zdaje się wtedy z miłością, spojrzeć na mnie. I zamiast ja Go pocieszać, On  pozwala spocząć na Swoim Najświętszym Sercu. I tak trwamy, w tym miłosnym przebywaniu ze sobą.
Pan Jezus nie jest wreszcie sam, a my mamy tą łaskę, dzielić z Nim agonię.
Wreszcie te chwile przerywa przyjście Judasza, który zdradził swego Nauczyciela. Cudowne obcowanie z Oblubieńcem kończy się. Idziemy spać, ale jesteśmy z Nim wciąż, ponieważ wiemy, że będzie cierpiał, aż do skonania.
W swoim wnętrzu przebywamy z Jezusem, chociaż ciało odpoczywa.
Jezu! Dziękujemy Tobie, że Jesteś naszym przyjacielem. Będziemy czuwać. Bądź uwielbiony. Amen. 

Drogi bracie i siostro. Dziękuję za przeczytanie tej krótkiej refleksji.
Jeśli chcesz podzielić się swoim świadectwem - zapraszam.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pamiętaj, że moja skrzynka jest zawsze dla Ciebie otwarta. Dziękuję, że jesteś!

wtorek, 2 października 2018

Opatrzność Boża - dlaczego warto zaufać Panu Bogu?

Dlaczego warto zaufać Bogu?
Co na ten temat mówi Pismo Święte i jak to odnieść do życia codziennego?
Zapraszam do zatrzymania się na tym rozważaniu, zajmie to najwyżej 5 minut.

Z Ewangelii według św. Łukasza 12( 22- 31). 
 
Potem rzekł do swoich uczniów: Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o życie, co macie jeść, ani o ciało, czym macie się przyodziać.
Życie bowiem więcej znaczy niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie. Przypatrzcie się krukom: nie sieją ani żną; nie mają piwnic ani spichlerzy, a Bóg je żywi.
O ileż ważniejsi jesteście wy niż ptaki! Któż z was przy całej swej trosce może choćby chwilę dołożyć do wieku swego życia? Jeśli więc nawet drobnej rzeczy [uczynić] nie możecie, to czemu zbytnio troszczycie się o inne?
Przypatrzcie się liliom, jak rosną: nie pracują i nie przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak  jedna z nich.
Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, o ileż bardziej was, małej wiary! I wy zatem nie pytajcie, co będziecie jedli i co będziecie pili, i nie bądźcie o to niespokojni!
O to wszystko bowiem zabiegają narody świata, lecz Ojciec wasz wie, że tego potrzebujecie.  Starajcie się raczej o Jego królestwo, a te rzeczy będą wam dodane.
Oto słowo Boże.


Pan Jezus posługuje się, w tym fragmencie Ewangelii pięknym obrazem Ojca, który troszczy się o Swoje stworzenia.
Ptaki karmią swoje pisklęta i pokarmu dla nich nie zabraknie. Lilie na polu są tak przyozdobione, że nie jeden król pozazdrościłby takich szat.
Ponieważ zaś jesteśmy dziećmi Bożymi, to Ojciec Niebieski, nie zapomni o nas.
Czy może Matka zapomnieć o Swoim niemowlęciu? Tym bardziej Bóg nie zapomni o nas, jeśli tylko będziemy trzymać się Ojcowskiej ręki.
Może w tym miejscu, pomyśli ktoś, że jest tyle nieszczęść na Świecie... Cierpienie jest jednak konsekwencją grzechu, a ponieważ jesteśmy umiłowani przez Pana, to Jezus z każdego kłopotu wybawi nas przez wzgląd, na nasze bezgraniczne zaufanie.
Nie dość, że Go kochamy, to jeszcze ślepo ufamy Mu, jak dziecko - Ojcu.
Jak to bardzo chwyta Jezusa za Serce. Można powiedzieć, że jest to Jego "słabość".
"Podpisz obraz, który namalujesz, słowami-Jezu Ufam Tobie".. Mówił Pan Jezus do siostry Faustyny.
Jak Bóg bardzo pragnie być naszym ukochanym Ojcem. Tak bardzo miłowanym przez nas, jak On umiłował nas.
Więc, kochany bracie i siostro, jeśli nawiążesz z Bogiem relację Ojciec - dziecko i będzie to nie tylko nazwa, ale prawdziwa bliskość - nie zginiesz.
Chwytaj często Pana Jezusa za Serce.

piątek, 28 września 2018

Jak czcić Pana Jezusa?


Zobaczmy co w dniu dzisiejszym mówi do nas Pan Jezus i jak bardzo Dzienniczek Bożego Miłosierdzia jest zgodny z treścią Pisma Świętego.

O Miłości wiekuista, każesz malować obraz swój Święty
I odsłaniasz nam zdrój miłosierdzia niepojęty,
Błogosławisz, kto się zbliży do Twych promieni,
A dusza czarna w śnieg się zamieni.
O słodki Jezu, tu
założyłeś tron miłosierdzia swego,
By cieszyć i wspomagać człowieka grzesznego,
Z otwartego Serca, jak ze zdroju czystego,
Płynie pociecha dla duszy i serca skruszonego.
Niech dla obrazu tego cześć i sława
Płynąć z duszy człowieka nigdy nie  ustawa,
Niech z serca każdego cześć miłosierdziu Bożemu płynie
Teraz i na wieki wieków, i w każdej godzinie.


A co mówi do nas Pan Jezus w sobotniej Ewangelii?
J 1, 47-51

Słowa Ewangelii według świętego Jana

Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu.

Powiedział do Niego Natanael: Skąd mnie znasz?

Odrzekł mu Jezus: Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym.

Odpowiedział Mu Natanael: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!

Widzimy, że św. Faustyna stoi przed zadaniem namalowania obrazu Jezusa Miłosiernego.
Mimo swojej wielkiej wiary jest w niej wiele obaw i podchodzi do tego zadania z Bożą bojaźnią.
Tylko dlaczego? Jest przecież blisko Jezusa, ogląda Go już za życia, rozmawia z Jezusem i spoczywa na Jego Najświętszym Sercu.
W dzisiejszej Ewangelii - Natanael wyznaje, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym.
I myślę, że wypowiada te słowa z drżeniem serca. Oto spotkał obiecanego Zbawiciela.
Przed majestatem Jezusa upadają wszyscy na kolana.
Podobnie siostra Faustyna zdaje sobie sprawę z tego, że stoi przed zadaniem namalowania Syna Bożego.
Jej serce drży z obawy i przejęcia.
Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym.. O Miłości wiekuista - ja s. Faustyna nędza i słabość, mam zadanie, które jest tak ważne dla przyszłych pokoleń!
Także i my wyznajmy, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym i padnijmy na kolana przed Jego majestatem.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!


poniedziałek, 24 września 2018

Pismo Święte o modlitwie.

Na temat modlitwy, która jest pokarmem dla duszy, powstało wiele pism, których autorem są ludzie święci, błogosławieni, słowem ludzie wielcy, często obdarzeni darem kontemplacji.

Wielu ludzi często zniechęca się do codziennej modlitwy, przez roztargnienia, lub po prostu przez to, że zły duch robi wszystko, żeby przeszkodzić w rozmowie z Panem Bogiem. "Dobra, nie wychodzi mi, poddaję się" i odkładają modlitwę na później, albo na bardzo długo, często na całe lata.

Jak jest u mnie? Moje przebywanie z Bogiem na modlitwie nie jest doskonałe, jest pełne roztargnień, ale jest za to bardzo wytrwałe, bo nie zniechęcam się porażkami." Proście a otrzymacie" mówi w końcu Pan Jezus, aby nas zachęcić do nie poddawania się naszym niedoskonałościom.

Najgorsze co można zrobić, to odłożyć modlitwę i założyć ręce. Przypatrzmy się co na ten temat mówi Pismo Święte.

1. Pan Jezus w Ewangelii mówi: "Kiedy się modlicie, nie bądźcie jak faryzeusze - obłudnicy. Oni wystają na rogach świątyń, żeby się ludziom pokazać, że się modlą.
Ty zaś kiedy się modlisz, wejdź do swej izdebki i módl się w ukryciu, a Ojciec, który Cię widzi odda Tobie". Pan Jezus chce przez to powiedzieć, że nasza rozmowa z najlepszym Ojcem powinna być ukryta, z czystą intencją, a nie po to, żeby się podobać ludziom, że dużo się modlimy.

2. Dalej Pismo Święte mówi: "Proście a otrzymacie, szukajcie a znajdziecie, kołaczcie a otworzą wam". Pan Jezus zachęca nas, aby nasza modlitwa była wytrwałą. Nie należy zniechęcić się, że nam nie wychodzi. Na to tylko czeka zły duch. Mimo naszych niedoskonałości trzeba trwać na słodkiej rozmowie z Panem Bogiem.

3. Częto w Piśmie Świętym czytamy, o tym, że Pan Jezus udał się w miejsce odosobnione, żeby rozmawiać ze swoim Ojcem. My także powinniśmy zadbać o cieszę w miejscu, w którym się modlimy. Absolutnie trzeba wyłączyć telewizor. Znałam taką osobę, która przy telewizji odmawiała różaniec.
To nie może mieć miejsca, taka modlitwa na pewno nie przyniesie owoców.

4. Pan Jezus wyszedł na pustynię, aby pościć i się modlić. Wtedy zjawia się szatan, aby Go kusić. Pomijając to, że zły duch odważył się kusić Boga, to Pan Jezus pokazuje nam tu, że nie można wdawać się w dyskusję ze złym duchem. Z diabłem się nie rozmawia, tylko mówi mu się:"idź precz."

5. Jak należy zwracać się do Boga? Pan Jezus mówi do Ojca "Abba Ojcze," czyli "Tatusiu." Jest to piękny wzór dla nas.

6. W ogrójcu Pan Jezus modli się:"Jeśli  chcesz oddal ode mnie ten kielich, ale nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie". Kiedy wyrażamy na modlitwie swoje błaganie, należy nastawić się na to, że wola Boża może być inna. Pan sam wie co jest dla nas dobre, zanim Go poprosimy. Jeśli nie spełni naszej prośby mówmy jak Jezus:"Niech się stanie wola Twoja".

7. Pan Jezus uczy nas też, że oprócz próśb należy skierować do Boga nasze dziękczynienie. Chrystus w Ewangelii bardzo często dziękuję za wszystko Swojemu Ojcu.

8. "Wysławiam Cię Panie nieba i ziemi, za to, że ukryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom". Pan Jezus tutaj kieruje modlitwę uwielbienia, która jest także bardzo ważna, ale także wskazuje, że do Boga należy kierować się jak dziecko, z prostotą i pokorą." Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaski daje."

9. W swoim liście apostoł w Piśmie Świętym mówi, że należy modlić się z wiarą, kto bowiem wątpi podobny jest do liścia na wietrze, miotany, to tu, to tam.

Drogi bracie i kochana siostro! Zachęcam do nie zniechęcania się trudnościami podczas rozmowy z Panem, każdy je ma. Ważne, żeby nasze życie stało się modlitwą.

Napisz w komentarzach jak ty, na co dzień rozmawiasz z Panem Bogiem. Daj świadectwo Twojego przebywania z Oblubieńcem.

Św. Jan Paweł II o modlitwie.


Na początek wypowiedź św. Jana Pawła II na temat modlitwy:

"Jezus mówi do uczniów: „Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 18,19). Słowa te, przyjęte z wiarą, rodzą w sercach ufność. Bóg jest miłosiernym Ojcem, który wysłuchuje próśb swych przybranych dzieci.

Kiedy wierni się modlą, zdobywają Serce Boga, dla którego nie ma nic niemożliwego. Dlatego, jak napisałem w ''Novo Millennio Ineunte'', potrzeba, by wyróżniali się oni „sztuką modlitwy”, tak aby wszystkie wspólnoty chrześcijańskie stały się „prawdziwymi szkołami modlitwy”.

Rozważanie przed modlitwą Anioł Pański, 8 września 2002 r.

A oto inna wypowiedź Ojca Świętego Jana Pawła II o modlitwie: "Człowiek współczesny wydaje się pewny siebie, a jednak, zwłaszcza w momentach krytycznych, musi uznać własną niemoc: uświadamia sobie wówczas, że nie potrafi skutecznie działać i w związku z tym żyje w niepewności i lęku. Sposobem na to, by stawiać czoło nie tylko doraźnym trudnym sytuacjom, lecz także, dzień po dniu, trudom oraz problemom osobistym i społecznym, jest pełna wiary modlitwa. Kto się modli, nie traci ducha nawet w obliczu największych trudności, ponieważ czuje, że Bóg jest przy nim, i w Jego ojcowskich ramionach znajduje schronienie, pogodę i pokój ducha. Poza tym, otwierając się ufnie na Boga, bardziej wielkodusznie otwieramy się na bliźniego, stajemy się zdolni budować historię zgodnie z Bożym planem.

Potrzeba, by „wychowanie do modlitwy stało się (...) kluczowym elementem wszelkich programów duszpasterskich”. Bardzo ważne jest, aby każdego dnia modlić się indywidualnie i w rodzinie. Niech modlitwa, wspólna modlitwa będzie codziennym oddechem rodzin, parafii i każdej wspólnoty."

Rozważanie przed modlitwą Anioł Pański, 8 września 2002 r

Św. Jan Paweł II ukochał modlitwę od dziecięcych lat i był w tej słodkiej rozmowie z Mistrzem każdego dnia zanurzony.

W czasie swojej młodości to właśnie modlitwa pomogła mu przetrwać trudne czasy okupacji.

Jako Papież codziennie wstawał skoro świt i spędzał na rozmowie z Bogiem kilka godzin. Wstawiał się za całym światem. Świadkowie mówili, że wyglądał wtedy tak, jakby oglądał Pana Jezusa. Doszedł do szczytów kontemplacji.

Jego ukochaną modlitwą był różaniec. Zawsze wszystkich zachęcał do odmawiania go. Nic dziwnego, w końcu po śmierci jego mamy, to właśnie Maryja została jego ukochaną Matką. Często powtarzał :Totus Tuus Maryjo. Totus Tuus. Amen.

To właśnie poufna rozmowa ze Zbawicielem dała mu siły do przyjęcia wszystkich trudów i choroby, z którą zmagał się na oczach wiernych. Jaki to cudowny wzór dla wszystkich cierpiących. Jego choroba i umieranie były lekcją dla nas, jak w czasie ziemskiego życia łączyć cierpienia z modlitwą i ofiarować to Panu Bogu.

Wiele pisał o modlitwie i dawał nam dużo praktycznych wskazówek. Jednym słowem był mistrzem modlitwy. Uczył jak w czasie kuszenia pozostać jej wiernym. Był naszym wzorem i przewodnikiem. Na pewno znane nam są modlitwy ułożone przez Jana Pawła II. Są pięknym ubogaceniem naszych rozmów z Bogiem.

Drogi czytelniku podziel się Twoim świadectwem na temat Twojej modlitwy. Napisz w komentarzach czy wyobrażasz sobie chociażby jeden dzień bez rozmowy z Panem Bogiem...? Jaki wpływ miał na Ciebie Jan Paweł II?

Przyznaję szczerze, że ja osobiście nie umiem żyć bez modlitwy. Jest dla mnie odpoczynkiem i daje mi dużo radości. Zachęcam wszystkich do dzielenia się swoimi doświadczeniami na tym blogu,  który jest poświęcony jedynie modlitwie.

Drogi bracie i siostro jeśli masz jakieś pytania lub wątpliwości pisz do mnie. Zawsze odpowiadam. Zachęcam Was także do obserwacji mojego bloga, to ważne, aby się rozwijał dla chwały Bożej.

Pozdrawiam serdecznie. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dlaczego nawrócenie bywa procesem? + Moje świadectwo

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Cieszę się, że mogę dzielić się z Wami doświadczeniem wiary. Dziś zapraszam Was do wspól...